Chmura z Apokalipsy…

W tym roku maj jest bardzo kapryśny, deszczowy, burzowy, słoneczny i tak na zmianę. W poniedziałek 26.05 niebo nie zapowiadało jakiejś szczególnie nie bezpiecznej burzy. Tym czasem pod wieczór nad górami zrobiło się szaro, ciemno i granatowo. Pół nieba przysłoniła ogromna chmura burzowa. Około 21 wieczorem chmura była już bardzo blisko, góry przysłoniła ściana deszczu. Słuchać było groźne grzmoty a niebo przeszywały coraz bliższe błyskawice. Już wiedziałem, że to chmura szelfowa, gdyż zobaczyłem tak zwany wał szkwałowy nadciągający w dolnej części chmury. Pobiegłem do domu po aparat, zabrałem statyw, body, sigme 10-20mm i wężyk spustowy. Zdyszany dobiegłem na łąke. Chmura była tak ogromna, że nie sposób było jej obiąć całej na zdjęciu. Wybrałem najciekawszą, zachodnią jej część. Na niebie działy się cuda, niesamowity kolor na zdjęciu jest naturalny, prosto z aparatu. Po 10 minutach zaczęło mocno padać, ale udało mi się schować do domu…
20140526

Reklamy