Tegoroczna jesień można powiedzieć, że po cichu przyszła i po cichu sobie poszła… Niestety w górach liście bardzo szybko spadły w tym roku. 18-19 października już ich w zasadzie nie było. Wybrałem się po zdjęcia kilka razy. Najpierw na Jure – w Dolinie Bedkowskiej jest malowniczy wodospad Szum, który udało mi się sfotografować. Pełnię jesieni udało mi się pokazać w Paśmie Jaworzynki i Koziarza podczas bardzo ciepłej pogody, gdy wiał halny. Ze zbioru poniższych zdjęć, są zdecydowanie najbardziej złote i jesienne. Tydzień później wybrałem się na Radziejową. Zaraz po weselu, o 1 w nocy ruszyliśmy z Krakowa w stronę Piwnicznej Zdroju. Mgły snuły sie w dolinach i ograniczały widoczność, to też wiedziałem, że świt może być. Gdy tylko się rozjaśniło i zobaczyłem, że drzewa już nie są takie złote jak tydzień temu. Stwierdziłem, że tego roczna jesień zrobiła wszystkich na szaro – dosłownie! Dobrze, że Tatry były lekko przyprószone śniegiem, co pozwoliło przywieźć kilka ciekawych zdjęć. Sam brzask był bardzo widowiskowy, czerwony, ognisty wręcz. W drodze powrotnej byłem śnięty jak ryba, ale jakoś w południe odżyłem i pojechałem wspinać się w jurajskich skałach już do samego wieczora! …To się nazywa intensywny weekend:)
